ZĘBOWO
Zębowo to mała wieś sołecka licząca 135 mieszkańców (31.12.2010), położona na północny zachód od Kobylnicy. Przez wieś przebiega droga prowadząca w kierunku południowo wschodnim do drogi krajowej Słupsk - Szczecin oddalonej od wsi około 1,5 km. Na północny zachód droga prowadzi do Gaci i dalej do Swołowa. Miejscowość otaczają pola uprawne. Teren, na którym znajduje się wieś jest płaski.
do pobrania:
• pobierz (56kb)
• pobierz (32kb)
SOŁTYS
Pani Alina Dybowska
Zębowo 18
76-251 Kobylnica
RADA SOŁECKA
Pani Magdalena Kupisińska
Pan Leszek Mazur
Pani Marzena Wawrzeła
Pani Patrycja Cicha
Sołectwo zostało założone w 1946 roku. Obszar sołectwa obejmuje wieś Zębowo, która jest siedzibą organów sołectwa We wsi sklep spożywczo - przemysłowy oraz rolnicze gospodarstwo wielkotowarowe. Atrakcją turystyczną jest kościół salowy murowany z XV wieku wraz z cmentarzem wpisany do rejestru zabytków.
W starych dokumentach wieś odnotowana jest jako Symbow w 1756 r. i Simbow w 1780 r. Poprzednio być może nazywała się Ziębowo i wywodzi się od nazwy osobowej Ząb albo Zięba. Wieś, tak jak pobliskie Redencino w XVIII i na początku XIX wieku należało najprawdopodobniej do rodziny von Below, a następnie do rodziny von Bolzagen. Wydaje się również, że Zębowo dzieląc później los Redencina i Reblina znalazło się w rękach rodziny von Zitzewitz, gdyż jak podaje Ernest Müller w 1910r. patronem kościoła w Zębowie był właściciel tejże wsi. Okresowo prawo patronatu posiadali również właściciele Redencina i Sycewic, choć właściwie kwestia patronatu nad świątynią nie była wówczas uregulowana. Majątek ziemski w Zębowie należał do klucza rodziny von Below i był dzierżawiony. We wsi są między innymi dwie zagrody szachulcowe z drugiej połowy XIX wieku oraz zabytkowy, murowany, pochodzący z XV wieku, salowy z wieżą, kościół filialny pod wezwaniem Matki Boskiej Wspomożycielki Wiernych, należący do Parafii Rzymsko - Katolickiej w Sycewicach. Przebudowany w 1777 r. spłonął pod koniec XIX wieku. Odbudowany został przez ówczesnego właściciela Redencina Pawła Belowa. Na wieży kościelnej znajduje się chorągiewka z napisem 1777. Przy ścianie południowej najprawdopodobniej w pierwszej połowie XIX wieku dobudowano przybudówkę z zakrystią w stylu neogotyckim. W wieży na nadprożu neogotyckich drzwi umieszczono inskrypcję: „Paul v. Below - Reddentin. W 1932 roku wykonano renowację budowli. Wówczas w północną ścianę nawy, po stronie zewnętrznej wmurowano płytę nagrobną z końca XVIII w. upamiętniającą von Belowów. Według legendy w kościele kapitan Ambroży von Below zasztyletował swojego kuzyna, porucznika von Letow - za to, że ten, nie zważając na szarżę, z premedytacją wyprzedzał go przy wejściu. Kapitan zbiegł do Szwecji. Walczył w 1709 roku pod Połtawą, przeszedł na stronę cara i zmarł w 1744 roku w Estonii, wskutek kopnięcia przez zdziczałego konia. Wyposażenie kościoła późnobarokowe z połowy XVIII wieku. W środku cenna granitowa kropielnica z XV wieku. Wokół kościoła znajduje się ewangelicki cmentarz przykościelny założony w drugiej połowie XVIII wieku. Ślady kwater, nagrobków i mogił już niestety zatarte. Widoczne są jedynie znaczniki po żeliwnych krzyżach oraz resztki nagrobków osobistości zasłużonych dla tych ziem. Są to nagrobki Martina Ernesta von Below 1719 - 1793, Margarethy Henrietty z domu von Perh 1794, kapitana Augusta Freiherra von Wolzogen 1843 -1917, Emmy von Below z domu Massow 1843 - 1917, porucznika 8 Regimentu Ułanów Waltera von Below 1846 -1873, Paula von Below Reddentin 1845 - 1900, oraz o nieustalonym imieniu von Below Reddentin 1816 - 1892. Zachowała się też brama z XVIII wieku z 200 metrowym murem ogrodzeniowym, oraz starodrzew liściasty, głównie dębowy, jesionowy i lipowy. Od strony północnej cmentarz otoczony jest żywopłotem grabowym. W ogrodzie poza cmentarzem leżą resztki krzyży nagrobnych. Cmentarz i Kościół został wpisany do rejestru zabytków.
Pewnego wieczoru bardzo chciałam dowiedzieć się, co łączy Białe Damy pojawiające się w polskich zamkach i straszące turystów. Zaintrygował mnie pewien wpis na blogu poświęconym strasznym historiom. Młodziutka internautka opowiedziała następującą historię:
„W jednej z wiosek tuż koło Stawna znajduje się bardzo stary kościół. Na j ego terenie jest poniemiecki cmentarz, a którego usunięto tylko nagrobki, lecz trumny nadal tam się znajdują... Jest legenda, że wieczorami pojawia się w tej okolicy duch Białej Damy... Nikt w to nie wierzył, aż pewnego razu, gdy Biała dama ukazała się paru osobom na raz widzącym j ą na własne oczy. W pobliżu kościoła znajduje się murek, na którym wieczorami przesiaduje młodzież. Grupka znajomych pewnej nocy postanowiła iść posiedzieć i pogadać na murku. Było już ciemno... Wszystkie lampy dookoła pogasły... Zerwał się silny wiatr... Ktoś z grupy usłyszał głos dochodzący z kościoła... Wszyscy obejrzeli się za siebie i nagle zobaczyli jakąś jasną postać, która wyszła z kościoła i była coraz bliżej murka... Wszyscy stali bez ruchu, nikt się nie odzywał, była cisza, słychać było tylko szum drzew.... Biała postać była coraz bliżej i bliżej... Gdy kobieta w białej sukni była już wystarczająco blisko, młodzież zorientowała się, że to jest duch. Wszyscy ocknęli się z jakiegoś transu i zaczęli uciekać... Gdy się obejrzeli, postaci już nie było. Duch Białej Damy nawiedza po nocy ludzi siedzących na murku... " Żaden detektyw - amator takiej okazji do śledztwa by nie przepuścił. Jak myślisz mały Czytelniku, od czego zaczęłam śledztwo? Oczywiście, od listy miejscowości w pobliżu Sławna, w których znajdują się kościoły. Z listy tej skreślałam te wsie, gdzie obok kościoła nie ma już starego cmentarza. Niewiele zostało do sprawdzenia, więc pojechałam odszukać wieś z murkiem okalającym kościół. Szukałam, szukałam... Pewnego dnia trafiłam do prześlicznej małej wsi nazywanej Zębowo. Opis pasował jak ulał. Wzięłam wielką lupę, kalosze i latarkę. Miałem przed sobą miejsce, gdzie Biała Dama coś chciała mieszkańcom wsi powiedzieć. Musiałam odnaleźć Białą Damę, by zapytać, dlaczego zaplątała się we współczesne czasy? Najpierw zrobiłam opis sytuacyjny. Przed sobą miałam prześliczny XV wieczny kościół, ale tylko wieża pamięta tamte czasy. Pozostałe części kościoła są znacznie późniejsze. Zapisałam w moim notesie, że zupełnym wyjątkiem w skali Pomorza są przypory przy zachodnich narożach wieży, a kościół jest bardzo, bardzo piękny. Potem poszłam na stary,okropnie zaniedbany cmentarz - zapisałam w notesie, że czas najwyższy go uporządkować. Wziąłem moją wielką lupę i zaczęłam obchodzić kościół wielkimi krokami. Jednak niczego nie znalazłam. Postanowiłam wrócić do domu i nagle coś mnie tknęło. Ktoś badawczo mi się przyglądał. Rozejrzałam się dookoła - pusto. Znowu wzięłam wielką lupę do ręki i ruszyłam po raz kolejny dookoła kościoła. I wtedy ją zobaczyłam. Zeszła do mnie ze ściany kościoła zwróconej ku cmentarzowi, ale kiedy j ą zawołałam - po prostu znikła. Podeszłam do tej ściany. Do muru kościoła przytwierdzony był niezwykły nagrobek i ślad po rzeźbionym portrecie. Przeczytałam, że nagrobek krył w przeszłości Margaretę von Below zmarłą w 1795 r.
-Ty jesteś Białą Damą, więc powiedz, czemu przyszłaś do Zębowa dwieście lat po śmierci? - Zapytałam, oczekując wyjaśnień, ale Biała Dama się nie pojawiła. Jako wytrawna poszukiwaczka postanowiłam sprawdzić, co dziwnego działo się w przeszłości w zębowskim kościele.
W starej, zakurzonej księdze znalazłam zapis o kapitanie Ambrosjusie von Below, który zasztyletował w kościele swojego niższego rangą wojskową kuzyna - porucznika Edgara von Lettow tylko dlatego, że zajął jego miejsce w pierwszej ławce i nie oddał mu należnych honorów wojskowych. Kapitan zbiegł do Szwecji, a kilka lat później poniósł śmierć w dziwnych okolicznościach- stratowany przez własne konie. Duch niewinnie zamordowanego porucznika pojawia się od dwóch wieków na cmentarzu w postaci błędnego ognika. Krąży między nim, a kościołem przypominając potomnym o rozlanej krwi niewinnego człowieka. Jeszcze raz przeczytałam stary zapis. Co mogła mieć wspólnego Margareta von Below z wydarzeniami, które toczyły się cały wiek wcześniej? Moje śledztwo utkwiło w miejscu, więc jak wszyscy detektywi, w podobnych okolicznościach, postanowiłam przyjrzeć się innym Białym Damom, w nadziei, że mi podsuną rozwiązanie zębowskiej tajemnicy. Najsłynniejsza Biała Dama Europy pojawia się na zamku Neuhaus w Niemczech. Jest nią Berta von Lichtenstein baronowa Steienmark, prześladowana przez męża kobieta, która po własnej śmierci opiekowała się żywymi dziećmi rodów Neuhaus i Rosenberg. Kiedy w roku 1539 urodził się Peter Rok, ostatni z rodu, Biała Dama zaczęła przychodzić w nocy do niego, gdy niańka i cała służba spała. Kołysała dziecko, kiedy płakało. Śmiała się do niego, bawiła się z nim, nosiła go i nie szczędziła trudu dla niemowlęcia. Wkrótce niańka i inne osoby z otoczenia, które miały za zadanie pilnować i opiekować się dzieckiem, zostawiały je zadowolone z duchem.. Pewnego razu zdarzyło się, że do pokoju opiekunek została przyjęta nowa kobieta. Kiedy zobaczyła, że Biała Dama bierze dziecko z kołyski i nosi je po pokoju, uznała to za hańbę, że dziecko powierza się jakiejś zjawie, postąpiła ku niej, wyrwała duchowi dziecko z rąk i krzyknęła: - Co cię obchodzi nasze dziecko? Milcząca do tej pory Biała Dama odpowiedziała ze złością:
- Ty, nieczysta dziewucho, jeszcze śmiesz mnie pytać, czy to dziecko mnie obchodzi? Pojawiłaś się tu dopiero niedawno.... Powinnaś wiedzieć, że to dziecko pochodzi z mojego rodu, z mojej krwi. Dlatego nie jestem obca, lecz należę do dzieci, które wychowałam! Potem zwróciła się do wszystkich dworek i powiedziała: - Wy łaskawe kobiety okazywałyście mi z urodzenia szacunek, zatrzymajcie więc dziecko. Więcej do niego nie przyjdę! A do niani zwróciła się ze słowami: - Bądź zawsze przy dziecku, uważaj na niego, będzie ci kiedyś za to wdzięczny. A gdy dorośnie, przekaż mu wiadomość, że darzyłam go wielkim uczuciem. Powiedz mu, że pochodzę stąd (po czym pokazała ręką na ścianę), będę się o niego troszczyć i przyjdę do niego znowu, gdy nadejdzie właściwy czas!
Gdy wypowiedziała te słowa, zniknęła i od tego dnia nie odwiedziła już chłopczyka. Kiedy Peter Rok, będąc młodzieńcem, usłyszał od niani historię ze zjawą, długo nie mógł pojąć, co to wszystko ma znaczyć, aż do śmierci swojego brata Wilhelma. Podszedł wtedy do tej samej ściany, w której kiedyś zniknęła Biała Dama i rozkazał wykopać dół, a w nim natrafił na ukryty, ogromny skarb. Biała Dama z Zębowa nie mogła informować o zakopanym skarbie kapitana von Below czy porucznika von Lettow, bowiem obaj zginęli śmiercią gwałtowną. Szukajmy zatem dalej. Najsłynniejsza polska Biała Dama mieszka w dawnym pałacu Działyńskich w Kórniku, niedaleko Poznania. Każdej nocy przed dwunastą z portretu wiszącego na zamku schodzi piękna kobieta w białej peruce i wysokiej krynolinie. Przechadza się po salach zamkowych i sprawdza, czy ktoś nie odnalazł przypadkiem skarbów zakopanych w myśliwskim zameczku. Teofila z Działyńskich Potulicka pilnuje skarbów swojego rodu. Nie ona jedna. Białe Damy krążą po zamkach w Grodnie, Cieszkowie, Chojniku, Niedzicy, Gołubiu Dobrzyniu. Wszystkie są damami z arystokratycznych rodów i zginęły w tragicznych okolicznościach, albo zostały zamordowane. Pilnują ukrytych skarbów, opiekują się potomkami własnego rodu, przestrzegają wiarołomne żony przed zdradzaniem mężów, lub młode panny przebierające w kandydatach na małżonków jak w ulęgałkach. Ale wszystkie, słynne Białe Damy nie ruszają się poza mury zamków. Co zatem robi Biała Dama na podwórku kościelnym w Zębowie?
Odpowiedzi poszłam szukać znowu w starych księgach pomorskich. Po wielu dniach ślęczenia nad pożółkłymi kartkami, wzrok mój przykuła dziwna opowieść o białej kobiecie, która otwiera drzwi kościoła i pokazuje się mieszkańcom wsi, by ostrzec ich przed światem umarłych, któremu żywi zrobili jakąś krzywdę.
Pojechałam ponownie do Zębowa i usiłowałam zmusić ducha Białej Damy do rozmowy, ale zjawa się nie pokazała. A może ty, mały Czytelniku, dopiszesz zakończenie do tej opowieści?






















